Prolog

Witajcie mam na imię Karen, ale wolę jak mówi się na mnie Lucy. Niedługo koniec wakacji co znaczy że wracam do szkoły... Idę teraz do 1 klasy szkoły średniej i mam nadzieję, że będą tam sami normalni ludzie. Z nauką nie mam jakiś wielkich problemów, ale bardzo denerwują mnie ludzie chodzący do szkoły. Oczywiście nie mogę pominąć wspomnienia o mojej najlepszej przyjaciółce. Poznałyśmy się jakoś w wieku 10 lat jak Jade doszła do mojej klasy. Od razu zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać i znalazłyśmy swój wspólny język. Aktualnie nie wyobrażam sobie życia bez niej. Zawsze mnie wspiera, a ja wspieram ją. Jesteśmy jak typowe papużki nierozłączki. Wypadało też by trochę wspomnieć o mojej rodzinie. Więc mój ojciec i mama od urodzenia mieszkają w Londynie i tak samo jest ze mną. Jeżeli chcecie wiedzieć to jestem jedynaczką, a moi rodzice ciągle pracują co wiąże się z tym, że nie mają czasu dla mnie i dla siebie. Niestety jakoś już się do tego przyzwyczaiłam. Nie narzekam na to, bo mam świetny kontakt z dziadkami ze strony mamy i ze strony taty. Co do pójścia do nowej szkoły to nie jestem jakaś bardzo zadowolona, bo z tego co wiem mało moich znajomych ma zamiar pójść do niej. Wiele z nich zaczęło pracować i nie ma zamiaru kontynuowania nauki, a inni po prostu wybrali inną szkołę. Poruszając temat pracowania to przez te całe wakacje wraz z Jade pracowałyśmy w Starbucks, aby trochę dorobić.
_________________________________________________________________
Wiem, że prolog trochę krótki, ale nie miałam już pomysłu. Wkrótce pojawią się rozdziały, a więc dowiecie się więcej. Mam nadzieję, że nie było tak źle. ;)) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz