Wraz z Jade obudziłyśmy się około 7:15. Ja od razu wstałam i poszłam do łazienki się uszykować, lecz z Jade nie było tak łatwo. Założyłam to, włosy rozpuściłam i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół do kuchni w celu zrobienia jakiegoś śniadania. Postawiłam na płatki z mlekiem i do tego jakąś herbatę. Kiedy ja skończyłam jeść swoją porcję Jade jeszcze nie zeszła na dół. Co za dużo to niezdrowo pomyślałam i poszłam w kierunku sypialni.
-Jade! Wstawaj natychmiast jest prawie 8:00, a ty jeszcze leżysz w łóżku!-Krzyknęłam, a dziewczyna od razu otworzyła oczy.
-Co, która jest godzina?!
-No 8:00, a sama wiesz, że na 9:00 musimy być w szkole, więc w tej chwili wstawaj i się szykuj daję ci 20 minut.
-No dobra, dobra zdrzemnęłam się tylko na chwilkę. Już wstaję nie marudź!-Krzyczała do mnie, a ja już wyszłam z pokoju kierując się z powrotem do kuchni. Nie powiem, bo byłam trochę zła na Jade, bo nie mam zamiaru się spóźnić bynajmniej pierwszego dnia. Stresowałam się bardzo i mam nadzieję, że dziś w szkole nie będzie żadnej niespodzianki. W kuchni włączyłam radio i słuchałam go popijając herbatę. Jak zwykle mówili o rozpoczęciu roku i takie tam bzdety. Puścili właśnie Ellie Goulding - Burn muszę przyznać, że ta piosenka jest jedną z moich ulubionych. Zaczęłam sobie ją podśpiewywać, a do kuchni weszła panna Jade z grymasem na twarzy.
-No Jade zjedz śniadanie i wypij herbatę bo zaraz wychodzimy.
-Okey. -Powiedziała i usiadła ze skwaszoną miną.
-Co jest? Coś się stało?
-Nie po prostu jakoś nie mam ochoty na pójście dzisiaj do szkoły tym bardziej, że te wakacje naprawdę spędziłam bardzo fajnie.
-Oj to co dobre zawsze szybko się kończy. Myśl pozytywnie.
-Próbuję, ale dobra koniec tego tematu chyba musimy się już zbierać.
-No przydałoby się. -Powiedziałam trochę niechętnie i wyszłyśmy z domu po czym zamknęłam drzwi. Skierowałyśmy się na przystanek autobusowy, ponieważ na pieszo na pewno byśmy już nie zdążyły. Nie czekałyśmy długo na nasz autobus, bo zjawił się po jakiś 5 minutach. Wsiadłyśmy do niego, ale od razu pożałowałyśmy. Było w nim tyle ludzi, że praktycznie wszyscy się o siebie obijali. No ale czego innego mogłyśmy się spodziewać tym bardziej że to rozpoczęcie roku. Na szczęście na miejscu byłyśmy po 10 minutach, które dłużyły się niemiłosiernie, ale w końcu mogłyśmy odetchnąć. Do szkoły musiałyśmy dojść tylko malutki kawałek. Znajdowałyśmy się już przed wejściem do niej i musiałam stwierdzić, że szkoła wyglądała bardzo nowocześnie i chociaż byłam tu już wcześniej nie zwróciłam na to uwagi. Weszłyśmy z Jade do środka i skierowałyśmy się w stronę spisu klas, aby odnaleźć naszą klasę. Nie musiałyśmy szukać długo znalazłyśmy siebie już po krótkiej chwili. Wystarczyło już tylko poszukać klasy. Trochę nam to zeszło, ale klasę 307 znalazłyśmy na drugim piętrze. Weszłyśmy, a przy biurku siedziała nasza wychowawczyni witając nas miłym uśmiechem.
-Witam was dziewczyny usiądźcie poczekajmy jeszcze na resztę.
-Dzień dobry. -Powiedziałyśmy chórem i zajęłyśmy miejsce w trzeciej ławce rzędu pod ścianą. Przed nami siedziała dwójka chłopaków, a za nami dziewczyna, która wydawała się być miła. Jak na razie nie było tak źle bynajmniej tak mi się wydaje. Chłopacy przed nami się odwrócili w naszą stronę i uśmiechnęli.
-Hej jestem Louis. -Powiedział jeden z nich.
-A ja Niall. -Powiedział blondyn, który chyba jest Irlandczykiem sądząc po jego akcencie.
-Cześć jestem Jade.
-Hej jestem Lucy i miło nam was poznać.-Uśmiechnęłam się sympatycznie.
-Co boicie się przed pierwszym dniem w szkole? -Zapytał Louis.
-A co aż tak to widać?-Zapytała przerażona Jade na co wszyscy odpowiedzieliśmy śmiechem.
-No trochę. -Odpowiedział jej na co ona jeszcze bardziej się zdenerwowała.
-Nie masz czego większość z nich już znam razem z Niallem chociaż...
-Chociaż co? -Zapytała Jade z przerażona miną wymalowaną na twarzy.
-No chociaż niektórym z nich najlepiej się nie sprzeciwiać, ale da się dogadać.-Powiedział Niall.
-Czyli chyba nie jest tak źle. -Powiedziałam, a chłopacy mi przytaknęli. -Widzisz Jade będzie dobrze.
-Oby było. -Powiedziała i uśmiechnęła się. Louis i Niall odwrócili się. Do klasy weszło jeszcze kilka osób, a ja jednego chłopaka kojarzyłam niestety nie mogłam sobie przypomnieć skąd.
-Witam was wszystkich w waszej nowej szkole. Nazywam się Margaret Johnson. Zdaję sobie sprawę, że będzie to dla was ciężkie, aby przyzwyczaić się do nowych zwyczajów. Więc jestem tutaj, aby wam pomóc. Możecie się do mnie zwrócić z każdym problemem, a ja wam pomogę. Zapomniałabym powiedzieć jeszcze, że jestem nauczycielką muzyki. Więc można uznać, że jesteście w klasie muzycznej, a dobraliśmy klasę tak zważając na wasze osiągnięcia. Nie chcę was pierwszego dnia o wszystkim zanudzać więc teraz przejdę do rzeczy. Sprawdzę teraz listę obecności, a następnie rozdam wam plany zajęć i kluczyki do szafek. Dzisiaj zapewne książki nie będą wam potrzebne, jak to jest pierwszego dnia, ale przydałby się wam mały notesik w razie potrzeby. -Opowiedziała nauczycielka po czym tak jak mówiła zaczęła sprawdzać obecność. Spojrzałam na Jade i widać było, że już na szczęście się uspokoiła.
-I co chyba nie jest, aż tak źle jak myślałaś.
-Nie. Jest wręcz przeciwnie podoba mi się tutaj. -Powiedziała uradowana Jade z czego bardzo się ucieszyłam. Wiedziałam, że będzie zestresowana zresztą ja też się bałam, lecz na szczęście wszystko jest dobrze. Chyba dobrze... Ciągle zastanawiam się czy powiedzieć matce wszystko o ojcu, ale on jest nieobliczalny i martwię się, że może on zrobić coś mnie i mamie. W przemyśleniach przeszkodziła mi nauczycielka wyczytująca moje imię.
-Karen Lucille Hale?
-Jestem.
-Czy twoja mama ma na imię Amanda?-Zapytała z uśmiechem na twarzy, a mnie to szczerze bardzo zaskoczyło.
-Tak, a zna ją pani?
-Pewnie jest moją dobrą znajomą pracuje z moim mężem w firmie i dość często przychodzi do nas na kawę. Jest naprawdę przemiłą osobą.
-Aa... to nie wiedziałam.-Powiedziałam i nauczycielka uśmiechnęła się do mnie po czym kontynuowała sprawdzanie obecności. Szczerze nawet nie wiedziałam, że mama ma znajomą nauczycielkę, no ale skąd mogłam to wiedzieć jak nie miałam znakomitych relacji z matką. No, ale na szczęście wszystko się zmieniło. Nauczycielka teraz wywołała nazwisko Harry Styles i odezwał się chłopak, który mi właśnie kogoś przypominał. Teraz dobrze wiem kogo z Harry'm przyjaźniłam się od dziecka, ale później się coś między nami popsuło i to o nim rozmawiałyśmy wczoraj z Jade przy oglądaniu zdjęć. Chwilę później nauczycielka skończyła i przeszła do rozdawania planów lekcji i kluczyków do szafek.
-Chciałam jeszcze wam przypomnieć, że lekcje nie macie wszyscy razem tylko zostaliście przydzieleni do różnych grup na danym przedmiocie. Razem będziecie się widzieć tylko na muzyce. Życzę wam powodzenia i mam nadzieję, że się odnajdziecie w szkole.-Powiedziała nauczycielka po czym wszyscy zaczęli wychodzić z klasy. Zamierzałam teraz skierować się w stronę szafki by schować w niej torbę, a to znaczyło rozdzielenie się z Jade.
-No to teraz musimy się rozdzielić i spotkamy się dopiero na angielskim. -Powiedziała Jade.
-Na to wygląda. -Powiedziałam i przytuliłam moją przyjaciółkę po czym poszłam w swoją stronę. Miałam szafkę z numerem 135 i znalazłam ją już po chwili i jak się okazało znjdowała się ona tuż przy szafce Louis'a.
-Co masz teraz?-Zapytał chłopak.
-Historię jak dobrze pamiętam.
-To spoko mam już z kim usiąść.
-A czy ja powiedziałam, że siedzę sama?
-A siedzisz z kimś?
-No nie.
-Widzisz.-Zaśmiał się i poszedł w stronę sali. Wyjęłam jeszcze niepotrzebne rzeczy, które schowałam do szafki i ruszyłam w kierunku sali numer 206 i tak jak powiedział Louis usiadłam z nim.
-Dlaczego akurat chcesz siedzieć ze mną?
-No, a niby z kim mam siedzieć? Pozostało mi tylko siedzieć samemu, ale historia to moja słaba strona.-Wtedy dopiero zauważyłam, że z naszej klasy praktycznie nie ma nikogo normalnego. Cóż była tylko królowa Selena i jakiś kujon licząc naszą klasę.
-Wiesz mogłeś wybrać jeszcze pomiędzy Seleną, a Matt'em.
-Przestań Matt to niezły świr, a Selena to...-Zaczął mówić, ale nie skończył.
-A Selena to co?
-No wiesz od razu widać, że uważa się za nie wiadomo co, poza tym jest dziewczyną mojego przyjaciela Harry'ego, a ja ewidentnie jestem przeciwko temu związku.
-A rozumiem.-Powiedziałam nieźle zdziwiona. Harry jest z Seleną, a to mi dopiero nowina, na sam widok jego widać, że się zmienił, ale nie sądziłam, że aż tak. Mogę się założyć, że mnie nawet nie pamięta. Moje przemyślenia przerwała nauczycielka, która weszła do klasy. Przywitała się i zaczęła omawiać wszystko co będziemy robić przez cały rok. Przyznam, że wydaje się być sympatyczna więc pewnie nie będzie, aż tak źle, poza tym lubię historię i nie powinnam mieć żadnych większych problemów. Lekcja minęła mi bardzo szybko i nawet nie zauważyłam kiedy się skończyła. Z klasy wyszłam razem z Lou i skierowaliśmy się w stronę swoich szafek. Kiedy już doszliśmy zauważyłam, że przy mojej szafce czeka Jade, która była tam z jedną z przyjaciółek Seleny. No wtedy to naprawdę dostałam szoku. Co jak co, ale tego bym się nie spodziewała.
-Hej Lucy poznaj Perrie.
-Hej Perrie.-Powiedziałam po czym podałam rękę dziewczynie.
-Hej Lucy.-Dziewczyna odwzajemniła mój gest i uśmiechnęła się. Muszę przyznać, że nie wydawała się być taka zła.
-Miałam teraz biologię z Perrie i się poznałyśmy. Jest naprawdę miła.-Powiedziała Jade z wielkim bananem na twarzy. Widać było, że chyba się polubiły. Po chwili podeszła do nas Selena z tą dziewczyną w kręconych włosach jak dobrze pamiętam Danielle i chyba mogłam się tego spodziewać.
-Cześć jestem Selena, a to jest Danielle, a ty pewnie jesteś Lucy.
-Cześć.-Powiedziała ta druga i uśmiechnęła się do mnie.
-Hej tak jestem Lucy.-Szczerze nie wiedziałam co mam teraz zrobić czułam się jak pomiędzy młotem, a kowadłem. Spojrzałam na Louis'a, który stał przy swojej szafce i widocznie bawiła go ta cała sytuacja.
-O kogo ja tu widzę. Louis.-Powiedziała Selena i spojrzała się w jego stronę.
-Witam księżniczko.-Powiedział chłopak w jej stronę co przekomicznie wyglądało. Od razu było widać, że się nie lubią.
-Już przestań zajmij się lepiej swoim życiem.
-Ale przecież wiesz, że ja się martwię bardziej o innych.-Powiedział Louis co ewidentnie wkurzyło dziewczynę.-Nie jestem egoistą jak ty.
-Wal się Tomlinson!-Krzyknęła Selena, a wtedy akurat podbiegł Harry.
-Hej hej co się tutaj dzieje? Znowu się kłócicie. Możecie w końcu przestać.-Powiedział ewidentnie zirytowany.
-Oj Harry ja przyszłam tylko się zapoznać z koleżanką z klasy, a on jak zwykle wtrąca się w nieswoje sprawy.-Powiedziała Selena udając niewiniątko. Jak dla mnie cała ta sytuacja była przekomiczna.
-Ty weź już nie zgrywaj świętej to ty zaczęłaś.-Powiedział Louis wskazując w stronę dziewczyny.
-Już przestańcie zachowywać się jak dzieciaki! Okey?
-Dobra jak dla mnie to ona może nie istnieć.
-No jak dla mnie ty też!-Krzyknęła Selena w stronę Tomlinsona. Na moment wszyscy ucichli, a Louis poszedł w swoją stronę ewidentnie zazdrosny o jego przyjaciela. Wtedy Harry podszedł do mnie chyba w celu przywitania. "Ciekawe czy mnie pamięta" te słowa ciągle powtarzałam sobie w głowie.
-Hej jestem Harry, a ty pewnie...
-Lucy. Jestem Lucy miło mi.-Powiedziałam na jednym wdechu.
-Mnie również.-Powiedział Harry, a później dziwnie mi się przyglądał.-Przypominasz mi kogoś, ale nie mogę sobie przypomnieć kogo.
-Pewnie mnie z kimś pomyliłeś.
-No najwyraźniej tak.-Powiedział po czym odwrócił się do Seleny i ją przytulił, po czym odeszli od nas.
-No dziewczyny ja już muszę się zbierać na lekcję.-Powiedziałam
-A co teraz masz?-Zapytała się Perrie.
-Już sprawdzam...-Po czym przeglądałam plan lekcji.-Teraz mam Geografię.
-O to dobrze się składa ja również mam Geografię.-Powiedziała Danielle.-Muszę tylko iść po rzeczy do szafki poczekasz na mnie?
-No okey mogę poczekać za Tobą.
-O to super!-Powiedziała i skierowała się w kierunku swojej szafki.
-Dobra Lucy ja już będę się zbierała Perrie pewnie też. To do zobaczeniu na przerwie.
-Dobra Pa.-Powiedziałam i czekałam za Danielle. Muszę przyznać, że ona i Perrie wydają się być miłe w odróżnieniu od swojej przyjaciółki. Może ona też nie jest taka zła? Nie no ja chyba sobie żartuję przecież sam Louis mówił, że ona uważa się za królową. Zresztą co mnie ona obchodzi.
-To co idziemy do klasy?-Z zamyślenia wyrwała mnie Danielle.
-Tak, tak pewnie chodźmy.-Powiedziałam i ruszyłyśmy w stronę klasy. Muszę przyznać, że przy Danielle czuję się trochę dziwnie, bo jest ona ode mnie o dużo wyższa. Do sali weszłyśmy równo z nauczycielką z czego chyba nie była zadowolona. Usiadłam w ławce razem z Danielle. Geografia to kolejny przedmiot, który moim zdaniem nie jest taki zły, chociaż nasza obecna nauczycielka chyba nie jest zbyt miła. No, ale co mi tam nauczycieli się nie wybiera. Reszta lekcji minęła mi w miarę spokojnie trochę rozmawiałam z Danielle i naprawdę jest sympatyczną osobą. Dowiedziałam się również, że kocha taniec i ma w związku z nim plany na przyszłość. Jest dość poukładana w odróżnieniu od Seleny i dość bardzo zastanawia mnie dlaczego się właśnie z nią przyjaźni. Po skończeniu lekcji ruszyłam razem z Danielle w kierunku szafek i postanowiłam jej się trochę podpytać o jej przyjaźni z Seleną i Perrie.
-Danielle mogę cię o coś zapytać?
-Pewnie o co tylko chcesz.
-Tak z ciekawości to jak długi czas przyjaźnisz się z Seleną i Perrie?
-Tak szczerze to może z 2 lata, a czemu pytasz?
-Nie no tak po prostu z ciekawości chciałam wiedzieć, ale chyba nie masz mi tego za złe?
-Pewnie, że nie, a co do przyjaźni z Sel i Pezz to jest to trochę skomplikowana historia może opowiem ci ją kiedy indziej, bo teraz muszę iść na chemię niestety.-Powiedziała z lekkim grymasem. Widać, że ona też nie przepada za tym przedmiotem jak ja. Przede mną teraz jakże ciekawa lekcja fizyki i jest to kolejny przedmiot, który mi jakoś nie przypada do gusty. No, ale na szczęście to tylko lekcja organizacyjna. Wchodząc do klasy musiałam znaleźć jakieś wolne miejsce. Znalazłam je obok Cher, dziewczyna wydaje się być miła, ale jakoś niechętnie przebywa w towarzystwie.
-Hej jestem Lucy mogę się dosiąść?-Zapytałam.
-Jeżeli nie masz gdzie to siadaj, a tak poza tym jestem Cher.-Powiedziała z uśmiechem i tak jak myślałam była sympatyczna. Przez resztę lekcji jakoś nie rozmawiałyśmy ze sobą. Nauczyciel ciągle kazał coś notować, że nawet nie było na to czasu. Na szczęście teraz będzie przerwa obiadowa.
____________________________________________________________
Jak ja się namęczyłam z napisaniem Rozdziału 3 to wy sobie nie wyobrażacie. Miałam już napisany, ale postanowiłam go trochę zmienić, lecz przez przypadek go usunęłam (mądra ja). Na szczęście uważam, że ten, który napisałam teraz jest o niebo lepszy. No, ale od waszego gustu to wszystko zależy. Poza tym jest o wiele dłuższy niż Rozdział 1 i 2. Mam nadzieję, że się spodoba. Do zobaczenia! ;**
niedziela, 11 sierpnia 2013
sobota, 10 sierpnia 2013
Krótka Informacja
Witam i od razu przepraszam, że nie było mnie tutaj tak długi czas,
lecz po zobaczeniu liczby wyświetleń obiecuję, że następny rozdział pojawi się tutaj już niedługo. Nie zanudzam was dłużej i daję słowo, że wciągu najbliższych dni możecie spodziewać się tutaj czegoś nowego.
Do zobaczenia kochani! ;**
Subskrybuj:
Posty (Atom)